strona główna

Blog firmowy

Za oknem zima nie odpuszcza. Co prawda dzisiaj świeci słońce, ale mróz ścina kałurze i o powrocie wiosny możemy pomarzyć. Do wakacji jeszcze dużo czasu i zimnych, a może i szarych dni. Dlatego myśl moja ku wspomnieniom minionych wakacji podąża. A jest co powspominać.

Zazwyczaj w okolicach 1 sierpnia jestem w Warszawie by napawać się atmosferą miasta wspominającego sierpniowe dni 1944 roku. Nie tym razem. Jeżdżąc po w-wie i okolicach zobaczyłem billboard z zaproszeniem do odwiedzenia świata Słowian i Wikingów na wyspie Wolin. Słowianie, nasi przodkowie o których tak nie wiele wiemy podziałali na mnie jak magnes. Postanowiłem udać się w podróż w czasie, w towarzystwie MagdaLinki.

Po dotarciu i zakwaterowaniu się  na wyspie Wolin jak najszybciej udaliśmy się do skansenu znajdującego się przy moście prowadzącym do miasta. Kupno biletów zajęło nam chwilkę i ........ Stanęliśmy w bramie Słowiańskiego grodu ze zdziwionymi minami. Zaskoczenie było duże. Przenieśliśmy się w czasie. Gród zapełniali słowianie oddający się czynnościom życia codziennego tamtej epoki.

Poniżej kowal i tkaczka pracujący przy pomocy narzędzi identycznych z historycznymi odpowiednikami.

Pogoda była wspaniała, może aż za bardzo. Nie wiem czy jeszcze pamiętacie ale upał w sierpniu nie odpuszczał. Chodziliśmy po całym grodzie zaglądając do chat w których mieszkali Słowianie. Na łóżkach leżały skóry któymi zapewne przykrywali się w chłodne noce. A półki były zapełnione przedmiotami codziennego użytku. Super. Nie spodziewałem się że tak nam się spodoba że spędzimy tam dwa dni. Gród jest całkiem spory i w naszych wędrówkach dotarliśmy na brzeg zalewu Szczecińskiego. W dali zobaczyliśmy łodzie Słowian które zbliżały się do pomostów.

Piękne, ręcznie wykonane łodzie majestatycznie sunęły w stronę nadbrzeża. Nasz podziw wzrósł kiedy zobaczyliśmy je z bliska. Te misternie rzeźbione dzieła sztuki zasługują na podziw i uznanie dla ich twórców. Jeżeli zostały wykonane prymitywnymi (z naszego punktu widzenia) narzędziami to podziw jest tym większy.

Chodząc po osadzie zaczęliśmy zastanawiać się kim są ci ludzie. Postanowiliśmy porozmawiać z tubylcami. Okazało się że są to Polacy, Ukraińcy, Białorusini którzy w ramach naukowgo projektu żyją tak jak ich przodkowie. W większości studenci, ale i profesorowie (sądząc po wieku niektórych Słowian) oddający się z przyjemnością swojej słowiańskiej pasjii.

Na całym terenie znajdują się różne warsztaty dawnych zawodów. Są ludzie wytapiający żelazo, tkaczki, garncarze, ludzie plotący kosze i inne przedmioty z trawy, czciny i wikliny(nawet nie wiem jak się nazywa taki zawód). Wszyscy oni z chęcią pokazują tajniki tych zawodów zapraszając do tworzenia razem z nimi. Można wywiercić dziurkę w bursztynie przy pomocy wiertarki zrobionej z patyków i sznurka, można spróbować sił w garncarstwie urabiając glinę na obrotowym kole garncarskim. Można wiele. Nie będę opisywał wszystkiego tylko zaczęcę was do odwiedzenia tego miejsca.

Ciekawostką jest to że są tam całe rodziny z małymi dziećmi. Takimi jak na tym zdjęciu. Co prawda nie sprawdzałem czy noszą pampersy czy lniane pieluszki ;). Generalnie nie ma tam za dużo wspólczesnych przedmiotów. To naprawdę fajne miejsce dla zagonionych w pułapkę kredytów i innych zobowiązań współczesnych ludzi. Można odetchnąć historią i pobyć jej częścią. Ciekawostką jest  że w ramach tego projektu jego uczestnicy odżywiją sie jak wiele wieków temu. Na miejscu można zjeść wędzone ryby i podpłomyki. Ponieważ byliśmy głodni zakupiliśmy pięknie uwędzone rybki i pieczone na blasze podpłomyki. Co do podpłomyka to moje zdanie na jego temat nie jest najlepsze. Podobny w smaku do niczego. Moze nie znali soli ? Natomiast rybka była że ho! ho !

Na zakończenie tej podróży w czasie dodam że w tym roku też tam pojadę. Mało tego bo odwiedzę też zjazd wikingów który odbywa się tydzień po Świecie Słowian. Podobno wikingowie przypływają z Danii na drewnianych drakarach. Napadają na gród i ogólnie łupią, krzywdzą i grabią ;) Mam nadzieję że Światowid lub jakiś inny słowiański Bóg chroni swoich wyznawców przed oddziałami barbarzyńców z pólnocy.

Krzysztof Zygzak Chojnacki

Zdjęcia Magdalena Linke

RZEŹBY

LITERY PODŚWIETLANE z wykorzystaniem światła LED oraz tablice LEDOWE znajdują sie w ofercie Bractwa Reklamowego bo jesteśmy na bieżąco i do przodu :) Torzymy ciekawe STANDY( na sztuki!), BANERYINSTALACJE REKLAMOWE, i SCENOGRFIE z własnych lub waszych projektów. DYPLOMY przez nas zrobione są zaliczane do rękodzieła artystycznego. Drukujemy na  materiałach takich jak folia samporzylepna. folia one way vision, folia banerowa,papier, folia backlight,plexi, aluminium, PCV, stal, szkło i drewno w technologiach: SITODRUK I DRUK CYFROWY. Ze względu na swoją technologię  sitodruk i druk cyfrowy doskonale sprawdzają się w małych i dużych nakładach.

strona główna | niezbędnik firmowy | wielkie łał |o nas |blog |kontakt| nota prawna | polityka prywatności
KONTAKT: ul. Lotnicza 24, 05-090 Raszyn, tel./fax 720-47-92, mobile:0606911222, e-mail: bractwo@bractworeklamowe.pl

Projekt

,

CMS

,

hosting

-

Maxus Net Communications 2007