Koncert Tzn - Xenna na festiwalu Rock na Bagnie 02.07.2011.
Kiedy w 1987 roku kończyłem działalność w zespole Tzn - Xenna byłem w 100% przekonany że już nigdy nie stanę na scenie i nie zaśpiewam z tym zespołem. Wszedłem wtedy w dorosłość (rodzina,dziecko) i nie widziałem możliwości pogodzenia pracy zarobkowej, wychowywania dziecka i udzielania się w kapelii. Mój czas był ograniczony obowiązkami domowymi i wyrywanie go na nie zawsze, efektywne próby uważałem za stracony. W ciągu minonych 24 lat, zajmowałem się i zajmuję innymi dziedzinami twórczości. Szczęśliwie otrzymałem dar nie tylko do pisania tekstów i występów publicznych. W ciągu minionego czasu wielokrotnie spotykałem się z prośbami o reaktywację zespołu. Czasem był to żal z powodu nieistnienia Tzn - Xenna.

Warszawski klub Park wrzesień 1982 roku.
Otrzymywałem też propozycje stworzenia kower bandów jednak je odrzucałem. Dopiero spotkanie z Bulbulators i poznanie załogi nakłoniło mnie do podjęcia próby wspólnego zagrania kilku utworów. Pomysłodawcą tego projektu był Krzysztof Lach z Pop Noise Recods. Nasz pierwszy wspólny występ w Łodzi zakończył się "sukcesem". Jeszcze kilkakrotnie wystąpiliśmy razem i nagralismy w studio utwory Guma, Dlaczego ? i Nasz Świat. Jednak czy to z powodu odległości, czy też wypalenia pomysłu dalsza współpraca nie rozwinęła się. Przyjaźń z zespołem Bulbulators przetrwała i czasem razem zagramy (ostatnio zimą 2011 r. w Klubie Czarna Perła w Warszawie).
Festiwal Rock na Bagnie
W 2010 roku zostałem zaproszony, jako konferansjer do prowadzenia dnia Punkowego. W piękny, słoneczny, lipcowy dzień przyjechałem do Strękowej Góry i od razu polubiłem to miejsce. Na środku pola stała w pełni profesjonalna scena z nagłośnieniem i światłami. Pod sceną kolorowy tłumek tańczył Pogo. Punks not dead pomyślałem . O przebiegu zeszłorocznej imprezy można poczytać w blogu Lipiec 2010. Wracam do zeszłorocznego festiwalu z innego powodu. Spotkałem tam mnóstwo ludzi którzy w bardzo szczerych wypowiedziach dali mi do zrozumienia jak ważna była dla nich Tzn- Xenna. Wszystkie te rozmowy podsunęły mi do głowy pomysł zagrania na RnB 2011. Postanowiłem że nasz występ będzie fajną reklamą dla festiwalu a zarazem wydarzeniem. Po raz pierwszy od 24 lat zagramy na żywo na. Pierwszy występ dedykowany wszystkim którzy pomimo upływu czasu nie zpomnieli o nas. Zaproponowałem Jackowi Żędzianowi nasz koncert a on nie odmówił ;).
Przygotowania
We wrześniu 2010 roku spotkałem się z GoGo Szulcem (Tomasz Kożuchowski perkusista Tzn- Xenna w latch 1981-1984), Dynią (Dariusz Dynowski perkusista Tzn- Xenna w latach 1984-1987, grałem też z nim w The Klaszcz i Lumpersach), Kubą Systemem i Klausem (razem z Dynią gra w Cytadeli i różnych eksperymentach muzycznych). Ustaliliśmy program który mamy zagrać i do roboty. Zrobiliśmy cztery próby i zaczęly się problemy. Ktoś nie mógł, komuś coś się nie podobało i próby padły. Ten stan przeciągnął sie do grudnia 2010 roku i w związku ze świętami przestałem o tym myśleć na poważnie. Postanowiłem poczekać do nowego roku. Wiadomo że na nowy rok podejmuje się nowe zobowiazania i ufny w tą zasadę zacząłem składać zespół na nowo. Gogo wykruszył się po drodze. Jakoś nigdy nie dzwonił z zapytaniem kiedy próba. Nie zrezygnowałem jednak z jego udziału i myślę że zagra z nami na pierwszym Warszawskim koncercie. Dynia podjął nawet próbę zainteresowania projektem Marka Kucharskiego(gitara w Tzn - Xenna w latach 1981 - 1987). Niestety przebyty zawał nie pozwolił Markowi na udział w projekcie. Bez odzewu pozostały próby ściągnięcia do nas Andrzeja Kuszpyta( drugi wokal w Tzn - Xenna w latach 1982 - !984, bas w latach 1984 - 1987). W rezultacie Klausa na Basie zastąpiła Ewa Koć (gra na basie w zespole Nasty Habitts) i zaczęliśmy próby. Na prawdę było fajnie. Ogrywaliśmy utwory i juz myślałem że wyklarował się skład na koncert. Niestety płonne to były nadzieje. Tym razem na stacji "Coś mi tu nie pasuje" wysiadł Dynia. Napotkał rodzinne problemy o których nie chciał mówic i próby padły. Poddałem się. Zaproponowałem Dyni że skoro jest muzykiem to niech dobierze skład z którym chciałby grać i dał mi znak jak będzie gotowy do prób.
Ostatecznie pod koniec Marca 2011 zaczęliśmy próby. Na basie znowu grał Klaus a na gitarze Wojtek Kesur (na codzień basista formacji Antydotum). I to był strzał w dziesiątkę. Brawo Dynia! W tym składzie póby szły wartkim tempem. Opracowaliśmy założony program plus nowy numer i zaczęlismy go szlifowac. Moja kondycja poprawiała się z próby na próbę i mogłem spokojnie potwierdzić że Tzn - Xenna zagra na festiwalu Rock na Bagnie ( z powodu mojej choroby serca zastrzegłem sobie możliwość nie wystąpienia z powodów zdrowotnych).
.jpg)
Zygzak i Klaus na szychcie.

Kesur i Dynia po szychcie.
Skoro mieliśmy grać koncert po 24 latach to trzeba było wymyśleć coś specjalnego. Jakiś koncert ze scenariuszem i niespodziankami. Wymyśliłem że koncert będzie podróżą w czasie do lat 80-dziesiątych z krótkimi zapowiedziami o warunkach w jakich powstawał dany tekst. Zaprosiłem do współpracy oświetleniowca, Piotrka Wolframa bo wiedziałem ze z Piotrkiem będziemy mogli zrealizowac świetlny szoł. Dzięki uprzejmości Ewy Koć odbyliśmy kilka prób w klubie Kotły. Próby w pełnym świetle, na scenie. My graliśmy program koncertu a Piotrek uczył się jak ma oświetlić kolejne utwory. Wyszła z tego bardzo fajna współpraca. Jej efekt utrwaliła na fotach Magda Linke której zdjęcia z próby zamieszczam poniżej.
.jpg)
.jpg)
Festiwal Rock na Bagnie 2011
Tegoroczny festiwal przywitał nas ulewą. Pola namiotowe zamieniły się w pola ryżowe. Atmosfera powodzi nie zniechęciła ludzi do uczestnictwa w festiwalu. Samochodów przybywało i pod sceną zbierało się coraz więcej fanów Punk Rocka i muzyki pokrewnej z tym gatunkiem.
Na szczęście w okolicy były stodoły, remiza, stary młyn w których większość uczestników znalazła schronienie przed deszczem. Załogi szykowały sie do koncertów. Irokezy i wymyślne fryzury cieszyły oko. Niektórzy z uczestników wyglądali naprawdę wystrzałowo.
.jpg)
Deszcz nie był w stanie zepsuc dobrego humoru panującego wśród publiczności.
Zdjęcia Magdalena Linke.
Koncert.
W dniu 02.07.2011, dokladnie o 23.30 weszliśmy na scenę festiwalu Rock na Bagnie w Strękowej Górze. Pogoda nie była łaskawa dla nas i publiczności. Bardzo miłym zaskoczeniem były dla nas tłumy stojące w strugach deszczu i skandujące Xenna, Xenna Oi! Oi!Oi!. Szacunek dla wszystkich którzy nie zrezygnowali i gdzieś mieli ten cholerny deszcz.
.jpg)


Foto: Beata Bogumił.
Ideą koncertu była podróż w czasie do lat osiemdziesiątych i opowiedzenie w krótkich słowach o tym co się działo w Polsce. Jest to bardzo istotne dla młodej publiczności której prezentuje się historię polski z punktu widzenia komunistów lub solidarnościowców. My byliśmy wtedy nastolatkami i nasze utwory opowiadają o świecie na którego progu dopiero staliśmy. Dopiero wchodziliśmy w dorosłość i patrzyliśmy przerażeni i wkur... na to co oni nam oferują. Zapowiadając koncert wcielilem się w rolę starszego mężczyzny(może starszego niż jestem) ubranego w szlafrok.

Foto: Beata Bogumił
Po tej zapowiedzi zgaslo światło i zaczęlismy montować sie na scenie. W tym czasie z glośników miał być puszczony dźwięk maszyny czasu. Niestety coś nie zadziałało i w mroku słychać było okrzyki, zachęcającej nas do grania publiki. Zaczęliśmy od Gumy, utoru tak chętnie śpiewanego przez załogę. Nie sądzilem że ten prosty utwór o prezerwatywach stanie się takim chitem. Jako ciekawostkę dodam że utwór ten znajduje się ma ścieżce dźwiękowej w filmie "Sukces" Marka Bukowskiego z 2003 roku. Film opowiada o dorastaniu w stanie wojennym, wierze w ideały które w konfrontacji z epoką po zmianie ustroju okazaly się nie ważne. Dla reżysera utwór Guma jest undergrundowym hymnem pokolenia lat 80-tych bez którego nie wyobrażał sobie pewnej sceny w swoim filmie. A jakiej to dowiedzcie sie sami.

Foto: Beata Bogumił.
Po Gumie od razu poszła Religia i zaczął się problem z ochroną. Na szczęście organizatorzy przegonili ich spod sceny, usunięto bramki i publika znalazla się pod sceną. Dodam że był to jedyny koncert na RnB na którym fani byli dopuszczeni pod samą scenę. Dzięki dla Żaby za taką niepodziankę. Od tego momentu koncert nabrał rozpędu.



Foto: Beata Bogumił.
Na początek graliśmy utwory z lat 81-83.Jako trzeci zagraliśmy utwór "Paranoja" .Tekst utworu idealnie pasuje do obecnej, niepewnej sytuacji młodego pokolenia. Obecnie tak jak w latach 80-siątych partie polityczne żrą się o władze, jest kryzys finansów i nikt nie wie co będzie jutro. "Co będzie gdy dorosnę? Jaki wtedy będzie kraj ? Wątpliwości gnębią mnie czy przed sobą przyszłość mam ? To jest Paranoja"

Fetsack (dawniej Zygzak)

Kesur

Klaus

Dynia
Foto Beata Bogumił
Po Paranoi zagraliśmy Polityków. Dosadna piosenka o nic nieróbstwie w sejmowych ławach. Napisany w 81 roku tekst obrazuje też( niestety) stan obecnego parlamentu. Ta rasa niczego się nie uczy i trwoni nasze podatki na bzdury ktore nie są potrzebne zwykłym ludziom. Nie mam potrzeby mieszania się w wewnętrzne sprawy Afganistanu. Co tam robi moja armia? Moja, bo utrzymywana z moich pieniędzy. Wolałbym wydać te pieniądze na inne cele. Taich wątpliwości jest mnóstwo.
Ale wróćmy na koncert. Następni w kolejności "Wodzowie" to wyraz młodzieńczych marzeń o innym świecie. Świecie w którym ludzie żyli w zgodzie z naturą kontrolując ją i szanując. Indianie Ameryki północnej to świat idealny. Świat w którym liczył się duch a nie materia. Marek Kucharski (gitarzysta Tzn- Xenna 1981-1987) jest autorem tekstu i muzyki do tego utworu. Zawsze lubiłem ten utwór i chciałem żeby po 24 latach jego wykonanie było świętem. Dlatego zaprosiłem chłopaków z grupy "Preria". Marek Ptasiński i Marcin Król są polakami którzy zajmują się kultywowaniem kultury i tradycji indian Ameryki Północnej. W przepięknych strojach pojawili się na scenie i zatańczyli z nami i publicznością utwór "Wodzowie".


Foto Beata Bogumił.


Foto:Pepus
Głęboki ukłon dla wszystkich którzy brali udział w tym koncercie. Po "Wodzach" czas na "Ajdont" - niby love song o reakcji na odrzucenie przez obiekt westchnień. Ponieważ na festiwalu byli Litwini postanowiłem że zaśpiewam jedną zwrotkę po Litewsku. Nie wiem czy mi się udało bo nie rozmawiałem na ten temat z nikim kto włada językiem Litewskim. Przy tłumaczniu pomógł Żaba. Zawsze chętny do pomocy znalazł kogoś kto napisał mi tekst w oryginale i fonetycznie. Podkreślił też w którym miejscu powinienem akcentować poszczególne słowa. Tak przygotowany odważylem się na ten krok.


Foto: Pepus
Nadszedł czas na utwory z lat 1984-1987. Poprzedni utwór był w rytmach reggae dzięki czemu trochę odpocząłem. Z nowymi siłami graliśmy dalej. "Dzieci z brudnej ulicy" zapanowały pod sceną. Entuzjazm i wspólne śpiewanie. Miło, o jak miło. Pomimo upływu czasu nasze teksty nie tracą na wartości. "Bankier, oficer, polityk czy ksiądz" też pasuje do obecnych czasów. Napisana w 85 roku piosenka była trochę futurystycznym ostrzeżeniem przed pewnymi postawami które w dopiero w obecnych czasach stały się naprawdę groźne. Może jestem prorokiem? ;)Prorok, nie prorok koncert toczy sie dalej. Przypomniałem wszystkim o panu w czarnych okularach który 13.12.1981 roku wprowadził stan wojenny i zagralismy "Demokrację w czarnych okularach". Utwór powstal jako reakcja na ograniczanie swobód obywatelskich wprowadzone przez stan wojenny.
"Sznurują mi usta paragrafami, wiąrzą mi ręce ustawami, zasłaniają oczy kodeksami. Demokracja w czarnych okularach. Ciągle ktoś stoi pod moimi drzwiami, ktoś nasłuchuje rozmowy między nami, kiedy coś piszę patrzą mi przez ramię, chcę krzyczec prawdę duszą mnie gazami"
foto: Pepus


.jpg)
foto: Beata Bogumił
W latach osiemdziesiątych zaprojektowalem znaczek do utworu "Gazety mówią". Znajdowały się na nim megafony wypluwające z siebie hasło Gazet Mówią. Zainspirowany tym rysunkiem, bardzo chcialem wykrzyczeć hasła z gazet przez megafon który wpożyczyłem od Pita z zespolu Żer. Co prawda na koncercie megafon czasami sprzęgał sie z nagłośnieniem i dał nam po uszach ale efekt sie udał.

Przyszedł czas na "Niegrzeczny pomysł". Pierwsza jaskółka i owoc współpracy w nowym skladzie. Piosenka o demonach wojny drzemiących w statecznych obywatelach. Jeszcze tylko "Nasz Świat" i "Ciemny pokój" i koniec głównej części koncertu. Na scenie czas płynie szybciej i zanim się obejrzysz nadchodzi koniec występu. Ale zanim nadszedł koniec zagralismy "Ciemny pokój". Piosenkę o Polsce lat 80-dziesiątych którą porównałem do pokoju bez światła w którym wszyscy żyją nie widząc otaczającego ich realanego swiata. Następujące w poprzednim ustroju "odwilże" porównałem do wpuszczenia promyka światła które rozświetla mroczną krainę. Niestety wszystko wraca do starego modelu życia. Drzwi się zamykały i dalej żyliśmy w nieświadomości. Żeby jeszcze mocniej oddać mroczny klimat wzbogaciliśmy utwór o mroczny początek i koniec, nie naruszający głównej konstrukcji utworu. Czyli to co było czadowe, zostało jak w wykonaniu z lat osiemdziesiątych.



"Czasem ktoś wpuści mały promień światła"
foto:Beata Bogumił
W podnieceniu zeszliśmy ze sceny. To był dobry koncert. Świetnie mi się śpiewało. Utrzymaliśmy oryginalne tempa nie ulegając emocjom. Duża radość z gorązego przyjęcia przez publikę. Jeszcze słychać krzyki Xenna, Xenna Oi, Oi, Oi. Dobrze, jest dobrze. Gramy bisy. Znowu na scenie, publika nas zagrzewa i ruszamy. "Dlaczego?" wywołało chóralny śpiew, pogo ruszło na nowo. To nic że deszcz przemoczyl już większośc załogi. Chcą jeszcze. "Dzielna radziecka kobieta" szybko wpada w setki uszu. Na koniec "Dzisiaj są imieniny Pani Zosi" nasz pastisz piosenki biesiadnej rozwesela chyba wszystkich. Wrzaski, krzyki schodzimy ze sceny. Jeszcze mało, publika domaga się jeszcze. Chwila na pertraktacje i gramy "Bankier, oficer, polityk czy ksiądz", a po nim "Wodzowie". Zapraszam grupę Preria na scenę. Tym razem już bez strojów śpiewają razem z nami. Euforia i KONIEC. Ostatecznie schodzimy ze sceny. Czary się skończyły. Warto było poczekac 24 lata na tą chwilę. Jestem zmęczony szumi mi w uszach, ale w środku płonie płomień. Myślę że jeszcze się zobaczymy.



foto:Beata Bogumił
Dziękuję załodze za wspaniały odbiór naszego konceru.
Krzysztof Zygzak Chojnacki

TZN - XENNA 2011.
foto: Pepus
.jpg)







foto: Beata Bogumił
LITERY PODŚWIETLANE z wykorzystaniem światła LED oraz tablice LEDOWE znajdują sie w ofercie Bractwa Reklamowego bo jesteśmy na bieżąco i do przodu :) Torzymy ciekawe STANDY( na sztuki!), BANERY, INSTALACJE REKLAMOWE, i SCENOGRFIE z własnych lub waszych projektów. DYPLOMY przez nas zrobione są zaliczane do rękodzieła artystycznego. Drukujemy na materiałach takich jak folia samporzylepna. folia one way vision, folia banerowa,papier, folia backlight,plexi, aluminium, PCV, stal, szkło i drewno w technologiach: SITODRUK I DRUK CYFROWY. Ze względu na swoją technologię sitodruk i druk cyfrowy doskonale sprawdzają się w małych i dużych nakładach.