
Pierwszy sierpnia 2008, cudowny słoneczny dzień. Jestem nakręcony od rana. Mam statystować w przedstawieniu teatralnym na terenie Muzeum Powstania Warszawskiego. Ekstra. W planach dnia mam mało pracy, za to sporo atrakcji. Mam zamiar pojechać na obchody rocznicy na skuterze który nabyłem w czerwcu. Fajna i przydatna rzecz ten skuter. Podróż z Raszyna do centrum W-wy zajmuje 25 minut. Są też tacy którzy pokonają ten dystans szybciej, ale nie o prędkość tu chodzi.

Wracając do obchodów to przed południem udałem się na ulicę 1-go Sierpnia obejrzeć rekonstrukcję " Powstańcza Ulica 1 Sierpnia 1944". Zorganizowano tam zajęcia edukacyjne dla dzieci. Jednym z zadań było zbudowanie z tektury wozu pancernego "Kubuś". Dyskusyjny pomysł można by powiedzieć. Po co dzieciom taka wiedza ? Czy będą na podwórkach produkować wozy pancerne ? Z tektury, czy z blachy ? Czy my szykujemy sie do wojny ? Te i inne pytania można zadawać bez końca. Jednak dzieci nie mają takich rozterek i z ochotą przystąpiły do zabawy. Efekt ich pracy na zdjęciu.

Zadowolony z krótkiego spotkania z historią wyruszyłem skuterem z powrotem do pracy żeby przygotować się do godziny W. Postanowiłem pojechać do Warszawy na 17.00. Wycie syren o tej godzinie miało przypomnieć o tym co się wydarzyło w tym mieście 64 lata temu. Na tą okazję przygotowałem sobie coś specjalnego. Pożyczyłem od brata Jerzego , motocyklowy kask w kształcie niemieckiego hełmu z okresu drugiej wojny światowej. U brata Michała zamówiłem powstańczą opaskę na ten kask . Tak pięknie przystrojony, o godzinie 16.30 wyruszyłem skuterem do Warszawy. Słońce świeciło i ....nagły zgrzyt, opon pisk i wszystko wkoło przewróciło się. Co się stało ? Już opowiadam. Wchodziłem w zakręt. taki pod kątem prostym. Osiedlowa uliczka, na szczęście nieduża prędkość. Po wyjściu z zakrętu na wprost mnie, na moim pasie Mercede C 280 srebrny z panią za kółkiem, która na mój widok podnosi do góry ręce. Zamiast hamować. Ja za hamulec, przewraca mnie na bok i Pani najeżdża na mój reflektor i szybę. Leżę na ziemi, boli mnie stopa przygnieciona skuterem najechanym przez przednie koło jej Mercedesa. Jestem oszołomiony. Nie bardzo kontaktuję co się dzieje kiedy Pani wychyla się przez okno i zaczyna mnie opierdzielać. Wyzywa mnie od szatanów co to pędzą po ulicach jakby lucyfer ich opętał. Ja w jeszcze większym szoku myślę co jest zgrane. Jaki szatan ? Kobieto jechałaś pod prąd. Mogłaś mnie zabić, a ty mnie opierdzielasz. Później doszedłem o co chodzi. Myślę że ona ma w głowie standard myślowy że tylko dzieci jeżdżą na skuterach. Wrzask na dzieci jest najlepszą metodą na przełożenie winy. Takie zahukane dziecko pójdzie do domu i nikomu nie piśnie o tym co się stało bo ma w głowie poczucie winy. Nie ładnie proszę Pani to jeszcze gorzej o Pani świadczy.
To nie koniec jej występu. Kiedy już mnie zwyzywała przestawiła samochód tak żeby nie było widać jej winy. W tym czasie podbiegł do mnie świadek kolizji pytając się o moje samopoczucie i gorączkowo powtarzając - Pan notuje numer rejestracyjny, Pan notuje. Jeszcze byłem w szoku ale już zaczynałem kontaktować i szybko zanotowałem numer w telefonie. I wtedy "Pani" się popisała uciekając z miejsca wypadku. Zrobiła to dokładnie w momencie kiedy wstałem z ulicy. Widocznie uznała że jak stoję to nic mi nie jest. Pozbierałem rzeczy które powypadały mi z kuferka i wezwałem Policję. Nie będę tego opisywał bo jaka jest ich praca każdy widzi. Postępowanie jest w toku.
Okazało się że z pozoru niegroźna kolizja stworzy "Pani" trochę problemów. Rany których nie czułem będąc w szoku okazały się na tyle dotkliwe że spędziłem w łóżku cztery tygodnie. W między czasie Policja(po dostarczeniu zwolnień z pracy i diagnozy lekarskiej) przekwalifikowała kolizję na wypadek drogowy. "Pani" będzie odpowiadała za spowodowanie wypadku i ucieczkę z jego miejsca.
Po co o tym piszę ?
Żeby przestrzec kierowców przed byciem ignorantem. Po to żeby ci którzy tak robią opamiętali się. Człowiek na skuterze lub motorze jest "nagi". Nie chronią go żadne blachy, konstrukcje i inne cuda techniki. Brak wyobraźni jest częstą przyczyną wypadków drogowych. Po za tym co to za zachowanie wobec poszkodowanego człowieka. Jak do potrąconego psa. Nawrzeszczeć i Uciec. A gdzie wspólczucie dla bliźniego. To podobno katolicki kraj. Kraj w którym poza wyjątkami wszyscy przyjęli chrzest. Niestety tylko chrzest.
Żeby powiedzieć skuterowcom. Jeśli was potrącą i będziecie leżeć na ziemi. Nie wstawajcie ! Niech ludzie wzywają karetkę. Ułatwi to szybsze dochodzenie bo zdarzenie do którego wzywana jest karetka jest kwalifikowane jako wypadek. Po za tym lekarz z miejsca podejmie działania profilaktyczne w celu dokładnego określenia stanu waszego zdrowia.
Te zdarzenia nie zniechęciły mnie do dalszej jazdy na skuterze. Jeżdżę i jeszcze dokładniej wypatruję potencjalnych zabójców na drodze.
Krzysztof ZygZak Chojnacki
LITERY PODŚWIETLANE z wykorzystaniem światła LED oraz tablice LEDOWE znajdują sie w ofercie Bractwa Reklamowego bo jesteśmy na bieżąco i do przodu :) Torzymy ciekawe STANDY( na sztuki!), BANERY, INSTALACJE REKLAMOWE, i SCENOGRFIE z własnych lub waszych projektów. DYPLOMY przez nas zrobione są zaliczane do rękodzieła artystycznego. Drukujemy na materiałach takich jak folia samporzylepna. folia one way vision, folia banerowa,papier, folia backlight,plexi, aluminium, PCV, stal, szkło i drewno w technologiach: SITODRUK I DRUK CYFROWY. Ze względu na swoją technologię sitodruk i druk cyfrowy doskonale sprawdzają się w małych i dużych nakładach.